Niestety wygląda na to, że jest to prawda:
na stronie polsatowskiego programu
Interwencja znalazłem taki tekst:
Poluje na kobiety, znęca się nad nimi, a później zabija. Wszystko wskazuje na to, że w Warszawie działa seryjny morderca. W okolicach Bródna znaleziono ciała trzech nagich kobiet. Wszystkie miały zmasakrowane ciała. Policjanci nie wykluczają, że morderca zaatakuje ponownie.
Warszawa. 2 sierpnia 2006 roku. Dwoje bawiących się w parku bródnowskim dzieci, odnajduje porzucone tam zwłoki kobiety. Są zmasakrowane i nagie. Na miejscu niemal natychmiast pojawiają się policjanci.
- Okazało się, że mamy do czynienia z kobietą w wieku od 40 do 60 lat. Ciało było w stanie rozkładu. Kobieta była przywiązana do drzewa, właściwie owinięta wokół drzewa. Sprawca dłuższy czas panował nad ofiarą. Mógł ją kontrolować, bić na różne wyrafinowane sposoby. Był zainteresowany totalną dominacją nad ofiarą - mówi oficer operacyjnych Komendy Stołecznej Policji.
Od początku było wiadomo, że kobieta została zamordowana na tle seksualnym. Zabójca zmasakrował jej narządy rodne jakimś ostrym narzędziem. Wcześniej, prawdopodobnie bawił się, patrząc, jak błaga o litość. Nie okazał jej jednak nawet przez chwilę.
- To mu sprawia przyjemność. Oglądanie nagiej kobiety, w sytuacji, gdy on sprawuje nad nią władzę. Taki sadysta nie przestaje zabijać. On po prostu uczynił z zabijania styl życia - twierdzi Brunon Hołyst, kryminolog.
Dzięki pomocy mediów, odnalezioną kobietę udało się zidentyfikować. Okazała się nią Barbara W. - koczująca na Dworcu Centralnym, bezdomna. Z opinii policyjnych psychologów wynikało jednak, że nie jest ona pierwszą ofiarą mordercy. Policjanci cofnęli się więc w czasie o kilka lat.
- Okazało się, że podobnych przypadków było kilka. W 2000 roku znaleziono zwłoki bezdomnej kobiety w okolicy warszawskiej Białołęki. Została uduszona i miała poważne obrażenia narządów rodnych. Obie kobiety były bezdomnymi, zostały obnażone - mówi oficer operacyjnych Komendy Stołecznej Policji.
Kolejne ciało odnaleziono w 2005 - zaledwie kilkaset metrów od miejsca znalezienia zwłok Barbary W. Było ukryte na dzikim wysypisku śmieci - owinięte w folię i wepchnięte do drewnianej skrzyni.
Mimo zaawansowanego rozkładu zwłok, policji udało się odtworzyć, jak wyglądała zabita kobieta. Do dziś, nie udało się jednak jej zidentyfikować. W jej krwi znaleziono za to cenną wskazówkę. Ślady rzadkiego leku - używanego w? szpitalach psychiatrycznych.
- Poza tym znaleziono skarpetkę dziecięcą, o bardzo małym rozmiarze. Prawdopodobnie świadczy to o tym, że na miejscu zdarzenia mogło być dziecko, lub że sprawca, bądź ofiara, mieli dziecko - mówi oficer operacyjnych Komendy Stołecznej Policji.
- Znam takie przypadki, gdzie seryjny zabójca miał żonę i dwoje dzieci. Wśród sąsiadów uchodził za bardzo miłego pana, no niestety wieczorem wychodził z domu i dokonywał zabójstw - mówi Brunon Hołyst, kryminolog.
Jest niemal pewne, że morderca dobrze zna teren warszawskiego parku, w którym porzuca ciała. Być może mieszka lub pracuje gdzieś w okolicy. Na policję nie zgłosił się jednak nikt, kto widziałby w tym rejonie coś podejrzanego.
- Jest przekonany o tym, że jest nieuchwytny i doskonali swoje zachowania przestępcze. To, co jest dobre, co go ekscytuje, włącza do repertuaru późniejszych zachowań. To może być osoba, która zaskoczy sąsiadów i nagle okaże się, że jest zabójcą, na przykład dobrze sytuowany i ubrany mężczyzna - podsumowuje oficer operacyjnych Komendy Stołecznej Policji.*
* skrót materiału
Reporter: Rafał Zalewski
do tego jest materiał wideo dostępny na stronie:
http://clips.interia.pl/stm/play.ht...nterwencja(najlepiej oglądać w Internet Explorerze, bo jest to format Media Player)